Kultura

Bokserski sznyt Gliwic

Rzućmy okiem na gliwicki sport! Co doprowadziło do sukcesów pięściarzy z Łabęd? Czy był to łut szczęścia, czy na terenie obecnych Gliwic naprawdę potrafiono uczyć, jak się bić?

Nie ma jednej prostej odpowiedzi, nie chcemy też zgadywać. Czy był to wyłącznie talent, a może łabędzkie powietrze? Triumfy pięściarzy z Łabęd nie mogą zostać zapomniane, będziemy mówić o sporcie. W żadnym wypadku nie pochwalamy agresji i nie usprawiedliwiamy bicia. Zachęcamy do lektury artykułu o sukcesach pięściarzy lat 50. i 60. XX w. Gliwiczanie powinni o nich pamiętać.

Zwracamy uwagę na przerwaną historię sportu w mieście – dlaczego tak nagle się urwała? Niezaprzeczalnie pięściarze z Łabędzkiego Towarzystwa Sportowego odnosili wiele sukcesów, czy to na arenie krajowej, czy w Europie. Byli wśród nich uczestnicy igrzysk olimpijskich: Piotr Gutman, Władysław Jędrzejewski, Andrzej Wojciechowski. Nie można też pomijać prawdopodobnie najlepszego z nich – Leszka Drogosza.

Zamiast rozpisywać się na temat sportu uprawianego na terenie obecnych Gliwic, postanowiliśmy zająć się wyłącznie boksem. Przepraszamy zatem grono kibiców piłki nożnej, którzy za sprawą Piasta Gliwice świętowali premierowe mistrzostwo polki w sezonie 2018/2019. Było wyjątkowe także z innego powodu, drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika spowodowała, że tytuł wrócił na Górny Śląsk po 30 latach. Choć piłka nożna cieszy się dużym zainteresowaniem, to przypomnijmy sobie liczne sukcesy innej dyscypliny.

Gliwice były znane dzięki swoim pięściarzom, którzy związani byli z: Łabędzkim Towarzystwie Sportowym (ŁTS), dodajmy, że w 2020 r. obchodziło jubileusz 75-lecia swojego istnienia. Sekcja bokserska powstała w klubie w 1953 r. O związkach historii klubu z przemysłem świadczą zmienne nazwy klubu.

Zalążki sekcji powstały w latach 40., ale formalnie sekcja została powołana do życia 23 czerwca 1950 roku, przede wszystkim z inicjatywy pięściarza wagi ciężkiej Pawła Skwary.

Siłami kibiców wykonano ring w sali wynajętej po magazynie spółdzielczym. W 1953 roku połączono sekcje bokserskie RKS „Batory” i „Stal” Łabędy. RKS boksował wówczas w I lidze. Po połączeniu sekcji w Łabędach powstała I-ligowa drużyna – „Stal” Łabędy o swoich początkach pisze ŁTS Łabędy 1945. Wtedy do klubu trafił uznany pięściarz Leszek Drogosz.

Zatem historia boksu rozpoczyna się w Łabędach, uprzedza to czas zanim stały się jedną z dzielnic Gliwic w 1964 r. Nasuwa się pytanie, czy właśnie tego spodziewały się rozwijające się przemysłowo Łabędy? Przypomnijmy, ze w latach 50. XX w. osiedle Łabędy stało się miastem, chociaż jak widzimy nie było nim długo. Nie stało się nic niezwykłego, nie ma sensu polemizować z naturalnym procesem urbanizacyjnym i rozwojem ośrodków miejskich. Gospodarczo jednak Łabędy sobie wcześniej radziły.

W Łabędach na przełomie 1942 i 1943 roku uruchomiono stalownię i prasownię, których celem było zaspokojenie potrzeb wojskowych. Inwestycja stworzyła miejsca pracy dla 4 500 ludzi i kosztowała ok. 142 mln. marek. Wojska lądowe były adresatem 45 proc. produkcji. W czerwcu 1945, czyli po zakończeniu wojny i dniu wyzwolenia, zdewastowaną hutę i prasownie przekształcono w przedsiębiorstwo „Łabędy”.

W czasie wojny nikt takimi sprawami, jak sport nie zaprzątał sobie głowy, były ważniejsze kwestie. Kiedy jednak 23 stycznia 1945 r. Łabędy zostały wyzwolone spod nazistowskiej niemieckiej okupacji mieszkańcy przystąpili do odbudowy życia. Wkrótce zostały uruchomione przedsiębiorstwa: Walcownia metali i Huta. Pojawiło się zainteresowanie sportem.

Z inicjatywy dyrektora administracyjnego huty, Brudnego, zawiązał się Hutniczy Klub Sportowy, a oprócz niego dostrzegalne były początki sekcji: boksu, koszykówki i zapasów. Na konkretne efekty należało jeszcze poczekać. Od 1948 klub nazywany był: „Stal Łabędy”, co miało związek z powstaniem federacji „Stal” przy Związku Zawodowym Hutników.

Nie była to jednak trwała zmiana, gdyż w 1956 został „Motorem” oraz na chwilę „Polonią”. Ostatecznie w 1957 r. powstało Łabędzkie Towarzystwo Sportowe (ŁTS).

Jak już wspomnieliśmy, klub z Łabęd reprezentowało paru olimpijczyków. Zacznijmy od najbardziej znanego tutaj pięściarza, którym był Piotr Gutman (występujący w kategorii piórkowej i koguciej).

Boksował z odwrotnej pozycji (mówiono o nim: świetny, bojowy „mańkut”). 3-krotny mistrz Polski: w wadze koguciej (1959) i piórkowej (1963, 1966) oraz 7-krotny reprezentant kraju w meczach międzypaństwowych 1959-1965 (2 zwycięstwa, 5 porażek). Olimpijczyk z Tokio 1964 r.

Największy sukces odniósł podczas mistrzostw Europy w Belgradzie (1961), gdzie dopiero w finale wagi koguciej przegrał z innym pięściarzem radzieckim Siergiejem Siwkiem zdobywając srebrny medal. W kraju, obok tytułów mistrzowskich (był także 6-krotnym mistrzem Śląska) wygrał m. in. Turniej Przedolimpijski PZB i „Trybuny Ludu”: w kat. koguciej (1959) i piórkowej (1961, 1963). Stoczył w sumie 218 walk (196-2-20) – Polski Komitet Olimpijski.

Następnie, zgodnie z kategorią wagową przejdźmy do opisów trzech olimpijczyków którzy trenowali w ŁTS.

Andrzej Wojciechowski (ur. w 1933 r.) boksował w wadze półciężkiej.

Na igrzyskach w Australii dotarł do ćwierćfinału. Siedmiokrotnie reprezentował Polskę w meczach międzynarodowych, odnosząc pięć zwycięstw. Uczestniczył też, w 1957 roku w mistrzostwach Europy.

Inny olimpijczyk walczył w kategorii ciężkiej, choć zdaniem obserwatorów miał do niej tylko pozorne warunki i umiejętności.

Władysław Jędrzejewski (ur. w 1935r.) walczył w wadze ciężkiej, do Łabęd przyszedł z Włókniarza Zawiercie w 1955 roku. Dwukrotnie reprezentował nasz kraj na igrzyskach: w 1960 r. i w 1964 r. W 1959 roku będąc zawodnikiem ŁTS, zdobył brązowy medal na mistrzostwach Europy w Lucernie. To jego największy sukces. Na mistrzostwach Europy walczył też w 1963 roku. 22 razy wystąpił w meczach reprezentacji, zwyciężając 16 razy – dokonuje podsumowania swojego zawodnika ŁTS Łabędy 1945.

Mimo niebywałej waleczności w ringu nie odniósł większych sukcesów na arenie międzynarodowej (słabe jak na wagę ciężką warunki fizyczne, brak nokautującego ciosu, widoczne braki techniczne) – wylicza przeszkody do osiągnięcia sukcesów Polski Komitet Olimpijski. 

Na końcu wymieńmy najbardziej utytułowaną postać, która do klubu przybyła z Błękitnych Kielc w 1953 r. Leszek Drogosz żył w łatach 1933-2012, w trakcie swojej kariery był nazywany „Czarodziejem ringu”, który to przydomek zawdzięcza umiejętnością technicznym. Podobno wybitnym.

Reprezentował Polskę na igrzyskach w Melbourne – bez powodzenia. Natomiast podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie w 1960 r. zdobył brązowy medal w kategorii półśredniej. Dodatkowo był trzykrotnym mistrzem Europy 1953, 1955, 1959 oraz ośmiokrotnym mistrzem Polski.

Sekcja bokserska zakończyła działalność na początku lat 70 XX w. Nie była to raptowna i niespodziewana śmierć, gdyż symptomy upadku były zauważalne. Sekcja przestała odnosić sukcesy, zawodnicy coraz częściej podejmowali decyzję o zmianie klubu, a szkolenie nie dawało upragnionych rezultatów. Następstwem tego była decyzja o skreśleniu ŁTS rozgrywek, co miało miejsce w 1973 r. W następnej dekadzie próbowano reanimować klub, bez rezultatu.

Krzysztof A. Kluza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button