historiaMedia lokalneŻycie Miasta

Cudowne dziecko Edwarda Gierka

I sekretarz najpierw komitetu wojewódzkiego w Katowicach, a potem szef całej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej miał trzech synów: Adama, Zygmunta i Jerzego. Ale cudownym dzieckiem Gierka i jego epoki jest zdecydowanie… samochód.

Jeszcze kilkanaście lat temu widok fiata 126p, czyli popularnego Malucha nie był na gliwickich i szerzej – polskich – drogach niczym dziwnym. Dziś popularny niegdyś samochód jest bardzo mało spotykany. W erze nowoczesnych samochodów i motocykli budzi zdziwienie i ciekawość u młodszych osób, które nie sięgają pamięcią PRL.

Malucha kupiłem w roku 1984 w Warszawie – wspomina pan Józef. Stał długo pod chmurką i przez drzwi można było oglądać jezdnię, tak był zżarty przez rdzę. Ale to i tak była okazja, bo wówczas własny samochód to była jednak nadal rzadkość. Na mojej ulicy było wówczas dziesięć domów, dziesięć rodzin, a samochody w sumie trzy. No i mój Maluch czwarty. Blacharkę zrobił mi znajomy z Rybnika. I śmigaliśmy po całej południowej Polsce z rodziną. Potem miałem jeszcze dwa fiaty 126. Ostatni był prosto z fabryki w Bielsku. Przeceniony, bo miał uszkodzony błotnik. Jechałem nim do Norwegii. I dojechałem – śmieje się pan Józef.

Edward Gierek na zjeździe PZPR

Poprzednik Edwarda Gierka na stanowisku I sekretarza KC PZPR – Władysław Gomułka – nie był (delikatnie mówiąc) entuzjastą indywidualnej motoryzacji.

Od transportu ludzi pracy jest PKP i PKS, a nie prywatne samochody. I nie myślcie towarzysze o żadnym samochodzie, nawet własnej produkcji – grzmiał z mównicy tow. Wiesław

Gierek był w tym zakresie zupełnie inny – mówi Przemysław Semczuk, autor książki “Maluch. Biografia”. Marzyło mu się zmotoryzowanie Polski i trzeba uczciwie powiedzieć, że mu się to zasadniczo udało. Maluch to jego cudowne dziecko.

Auto miało być i w zasadzie było na kieszeń robotnika, inżyniera czy nauczyciela – pisze autor maluchowej biografii. Nawet serialowy czterdziestolatek, czyli inżynier Karwowski, jeździł czerwonym Maluchem, ale autor scenriusza zarzeka się, że nie było w tym żadnej propagandy i nikt mu niczego nie narzucał.

A Wy macie jakieś swoje wspomnienia związane z Maluchem na gliwickich drogach?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button