Polityka lokalna

Łukasz Chmielewski: dla dobra miasta współpracuję z każdym (ROZMOWA)

Podczas przekazywania pamiątkowej statuetki plebiscytu Radny Roku 2020, zadaliśmy radnemu Łukaszowi Chmielewskiemu kilka pytań – o ocenę działań władz miasta, politykę krajową, pracę radnego i konflikty na posiedzeniach komisji Rady Miasta Gliwice. Publikujemy zapis naszej rozmowy.

Redakcja: Jak to się stało, że trafił Pan do polityki? Jaka była Pana droga do Rady Miasta Gliwice?

Radny Łukasz Chmielewski: Samorządem, czy też szeroko pojętą polityką interesowałem się już na etapie gimnazjum. To wtedy zaczęły się przygody z uczestnictwem w działalności organizacji młodzieżowych, w debatach na bieżące tematy polityczne, w kampaniach wyborczych oraz w kampanii referendalnej w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Od 2013 r. jestem członkiem Rady Dzielnicy Trynek, pełniąc najpierw funkcję Przewodniczącego Rady, następnie Przewodniczącego Zarządu, a teraz ponownie Przewodniczącego Rady Dzielnicy. Praca w Radzie Dzielnicy Trynek była dla mnie bardzo dobrą lekcją, dzięki czemu odnalezienie się w Radzie Miasta było dla mnie o wiele łatwiejsze. Od około 10 lat współpracuje z partią Prawo i Sprawiedliwość, aktualnie jestem członkiem władz lokalnych i okręgowych tej partii.

Do Rady Miasta startowałem już w 2014 r. z trzeciej pozycji na liście PiS w 4 okręgu, zdobyłem wtedy 360 głosów i trzeci wynik na swojej liście. To z jednej strony bardzo dużo ale jednak okazało się za mało do zdobycia mandatu radnego. Do startu w kolejnych wyborach długo się przygotowywałem – w 2018 roku z pierwszą pozycją na liście zdobyłem 2419 głosów, co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich kandydatów Prawa i Sprawiedliwości, w skali Gliwic był to czwarty wynik.

Zawsze jest Pan świetnie przygotowany do prac rady. Kiedy znajduje Pan na to czas? Jak wygląda typowy tydzień radnego?

Pomimo licznych obowiązków zawsze staram się być dobrze przygotowany do posiedzeń Komisji czy też sesji Rady Miasta. Czas na przygotowanie musi się dla mnie zawsze znaleźć, obojętnie czy kosztem snu czy weekendu. Ciężko jest powiedzieć jak „wygląda typowy tydzień radnego”. Najcięższe są tzw. tygodnie sesyjne, kiedy mamy sesje Rady Miasta, poprzedzoną posiedzeniami Komisji Stałych Rady Miasta. Wszystkie druki projektów uchwał, które są przegłosowywane na sesji, wcześniej omawiane i opiniowane są na posiedzeniach komisji, to właśnie tam toczą się najcięższe dyskusje.

W przerwach pomiędzy posiedzeniami sesji cały czas pracują komisje oraz zespoły. Dla mnie jest to czas kiedy spotykam się z mieszkańcami oraz piszę liczne wnioski, interpelacje czy zapytania.

Jest Pan postacią wyróżniającą się swoją aktywnością w pracach rady. Dał się Pan poznać jako osoba o wyrazistych poglądach, których twardo Pan broni. Prawie na każdej sesji wchodzi Pan w polemikę z władzami Miasta. Skąd tyle nieporozumień i spięć z Pana udziałem? Pamiętamy czasy, kiedy funkcjonowała nieoficjalna koalicja PiS-KdGZF. Dlaczego teraz tak ciężko o porozumienie z obozem prezydenckim?

Staram się dokładnie przygotowywać do każdego zagadnienia z którym przychodzi mi się zmierzyć, dokładnie analizuję otrzymywane dokumenty, wystosowuję również wiele zapytań, to stąd się rodzą liczne pytania, które zadaje na posiedzeniach komisji i sesjach Rady Miasta. Problem jest szeroki, bowiem wynika on z faktu, iż kierownictwo miasta w wielu wypadkach traktuje Radę Miasta jako miejsce gdzie przyklepuje się to, co się wcześniej ustaliło w zaciszu gabinetów. Jak się nas, jako radnych, utrzymuje w niewiedzy albo stawia przed faktem dokonanym, to ciężko jest „ostudzić emocje”, co powoduje następnie żywiołowe dyskusje. Kolejną istotną sprawą jest fakt, iż ekipa sprawująca władzę w Gliwicach utwierdziła się w przekonaniu, że posiada monopol na wiedzę i władzę, dlatego nic, co wymyślono poza gliwickim urzędem nie ma szans na realizację.

Najczęściej zaczepia Pan radnych KdGZF – Krzysztofa Kleczkę, Tadeusza Olejnika, Stanisława Kubita. Czy to już jakiś konflikt personalny?

Do tej listy dopisałbym jeszcze radnych Janusza Szymanowskiego i Michała Jaśnioka. Nie jest to jednak konflikt personalny. Moja polemika z tymi osobami wynika z tego, że oni są głównymi obrońcami projektów uchwał autorstwa Pana Prezydenta.

Tylko w przypadku dyskusji z radnym Jaśniokiem czy Kleczką można liczyć na rzetelną i merytoryczną debatę. Dyskusja z radnym Olejnikiem jest pozbawiona merytorycznych argumentów, jest to pewnego rodzaju taka słowna przepychanka, czasami odnoszę wrażenie, że Pan Olejnik mówi tylko po to żeby mówić. Z kolei polemika z Panem Szymanowskim jest najgorsza i najtrudniejsza zarazem, ponieważ ciężko jest dyskutować z kimś, kto w stosunku do władz miasta zachowuje się w sposób poddańczo – uległy.

Jak Pan ocenia pracę rady obecnej kadencji? Czy zachowany jest odpowiedni balans między władzą wykonawczą i uchwałodawczą w Gliwicach?

Z założenia Pan Prezydent powinien reprezentować władzę wykonawczą, natomiast Rada Miasta władzę uchwałodawczą. Praktyka w Gliwicach jest taka, że 14 osób w Radzie Miasta stanowi pewnego rodzaju „wydłużenie ręki” Prezydenta, te 14 osób podczas głosowań na sesji nie może mieć własnego zdania, tylko musi przyklepać to co Pan Prezydent sobie życzy. Zresztą pozbycie się w roku 2018 ze składu Rady Miasta Jana Pająka, było zapewne również dla przykładu. W gronie Koalicji dla Gliwic każdy wie, czym się kończy posiadanie własnego zdania podczas głosowań na sesji Rady Miasta. Więc jeżeli nie uda się dojść do porozumienia w trudnych sprawach podczas dyskusji w komisjach, to na sesji już tym bardziej się nie uda. Jednak czasami jakieś drobne postępy są, przykładem był ostatnio projekt uchwały dotyczący zmian w przyznawaniu punktów, przy staraniu się o mieszkanie z zasobów komunalnych Miasta Gliwice. W tym wypadku kierownictwo miasta zrobiło krok w tył, chcąc tą tematykę dokładnie przedyskutować.

Od 2020 roku Gliwice mają nowego prezydenta. Jak Pan ocenia prezydenturę Adama Neumanna?

Patrząc na prezydenturę Pana Adama Neumanna należy zwrócić uwagę na fakt, iż Pan Neumann od początku nie miał łatwo. Po bardzo ciężkiej kampanii wyborczej, nim jeszcze nie zdążył dobrze zadomowić się w swoim nowym gabinecie, przyszło mu rządzić miastem w czasie epidemii. Patrząc całościowo na te 15 miesięcy rządów Pana Prezydenta Neumanna to praktycznie nic się nie zmieniło od prezydentury Pana Senatora Frankiewicza. Arogancja władzy wykonawczej jak była tak dalej jest. Władze Gliwic patrzą na miasto jako na wartość samą w sobie, zapominając niejednokrotnie, że najważniejszy w tej całej układance jest interes mieszkańców, których gdzieś się ciągle pomija. Nie mniej jednak, za udział mieszkańców w ramach tworzenia strategii Gliwice2040 należy pochwalić, w porównaniu do prezydentury Pana Frankiewicza jest to coś nowego. W trakcie dyskusji poruszane są różne problemy i padają różne wnioski, po raz pierwszy władza z mieszkańcami rozmawia, to coś zupełnie nowego, tylko pozostaje pytanie: czy na rozmowach się jednak to nie skończy i czy postulaty mieszkańców rzeczywiście będą brane pod uwagę.

Przejdźmy na poziom krajowy. Jest Pan członkiem partii rządzącej. Czy podpisuje się Pan pod wszystkimi posunięciami Zjednoczonej Prawicy? Opozycja alarmuje wprost o niszczeniu samorządów. Jakie jest Pana zdanie w tym zakresie?

Z politykami opozycyjnymi jest tak, że „strzelają tym czym tylko się da”, szkoda, że w tej całej polemice i krytyce rządu nie zwracają uwagi, na wielomiliardowe wsparcie, które w różnej postaci, pod różnymi nazwami płynie właśnie do „samorządów”, ale też nie tylko, bo mówimy też o wspieraniu bezpośrednim mieszkańców czy przedsiębiorców.

Na przykładzie Gliwic, mamy wsparcie w zakresie różnych społecznych programów rządowych, wsparcie w zakresie infrastruktury drogowej czy też budownictwa socjalnego i komunalnego. Do tego dochodzi wsparcie wynikające z trwającej epidemii, mam na myśli wsparcie rzeczowe i materialne dla jednostek służby zdrowia, wsparcie dla przedsiębiorców z Polskiego Funduszu Rozwoju oraz wsparcie dla samorządów z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Szkoda, że tego już opozycyjni politycy nie widzą, albo też nie chcą widzieć.

Zauważyłem, że duże niezadowolenie miało miejsce w wyniku wprowadzenia kadencyjności Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Miast. Uważam, że tu zrobiono błąd, należało pójść dalej i rozszerzyć tą kadencyjność również na radnych wszystkich szczebli. Może nie wszystkim by się to podobało, ale to rozwiązanie „przewietrzyłoby” samorządy z osób, które są już w ogóle nieaktywne albo wypalone. A tak dla osób aktywnych i chętnych do działania  są rozwiązania, np. po dwóch kadencjach w Radzie Gminy można zawsze startować do Rady Powiatu czy Sejmiku Wojewódzkiego.

Można odnieść wrażenie, że władze Miasta Gliwice są na małej wojence z rządem. Dlaczego?

Podstawowym zadaniem władz lokalnych powinno być dbanie o interes jednostki samorządu terytorialnego, a nie jakieś wojenki i przepychanki z instytucjami centralnymi, co widać bardzo dobrze na przykładzie nielegalnego składowiska opadów przy ul. Cmentarnej w Sośnicy. To jest kolejny przykład ewidentnego lekceważenia interesów mieszkańców. Też pozostaje pytanie, jaki wpływ na politykę miasta ma Pan Senator Zygmunt Frankiewicz, bo tego nie wiemy.

W ostatnich wyborach samorządowych Prawo i Sprawiedliwość wspierało kandydaturę Janusza Moszyńskiego. Dlaczego nie wystawiliście swojego kandydata? Jak ocenia Pan kampanię Moszyńskiego? Dlaczego nie udało się osiągnąć sukcesu?

Osobiście uważam, że Pan Janusz Moszyński był bardzo dobrym kandydatem na Prezydenta, posiadał już ogromne doświadczenie samorządowe, wiedzę oraz znał również problemy i specyfikę miasta. Dlatego też sam zaangażowałem się w jego kampanię wyborczą. Uważam, że była ona bardzo intensywna oraz widoczna, jednak niestety nieskuteczna. Szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego nie udało się osiągnąć sukcesu należy uwzględnić fakt, że było to starcie gdzie po jednej stronie było trzech kandydatów posiadających zupełnie inną wizję miasta, a po drugiej przedstawiciel grupy ludzi rządzącej Gliwicami od lat 90 – tych. To właśnie po tej drugiej stronie, szczególnie w ostatnich dniach kampanii zauważyć można było silną mobilizację. Tam po prostu bardzo obawiano się zmian.

Ostatnio o Gliwicach głośno w całej Polsce, a to za sprawą „afery gliwickiej”, czyli wielkiego skandalu w spółce miejskiej – Śląskiej Sieci Metropolitalnej. Zaangażował się Pan w wyjaśnianie wątpliwości wokół spółki. Dlaczego? Co według Pana jest istotą tej afery?

O sprawie Śląskiej Sieci Metropolitarnej powiedziano oraz napisano już bardzo dużo, wiele wątków zostało już omówionych. Jednak co jest najbardziej istotne? Najpewniej to, że przynajmniej od roku 2015 nadzór nad Śląską Siecią Metropolitarną po prostu nie działał, tam była „wolna amerykanka”, o czym świadczą np. umowy na 30 tys. netto miesięcznie dla doradców. Kolejną sprawą jest fakt, że nie wzięto kredytu w banku tylko w prywatnej firmie, to już powinno dać do myślenia, sam Pan Prezydent Adam Neumann, wtedy jako zastępca Pana Frankiewicza się pod tym podpisał. Dzisiaj kiedy problemy ŚSM wyszły na światło dzienne, władze miasta prowadzą cwaną politykę kierując przekaz, że my to wykryliśmy, wyprostowaliśmy i już jest na dobrej drodze. A tak naprawdę, mamy do czynienia z unikaniem wzięcia politycznej odpowiedzialności za to co się stało w Śląskiej Sieci Metropolitarnej i dążeniem do tego żeby sytuacje w tej spółce mówiąc potocznie „wyprostować”. Tylko zrobiono to w tajemnicy przed radnymi, którzy jednocześnie otrzymywali do zatwierdzenia projekty uchwał przekazujące tej spółce kolejne zadania oraz dodatkowe fundusze w formie dokapitalizowania spółki. Zastanawia mnie tylko jedno, skoro w tej tak małej miejskiej spółce doszło do tak dużych nieprawidłowości to jaką mamy gwarancję, że w innych miejskich spółkach nie doszło do podobnych sytuacji. Wiemy na pewno jedno, że nawet „gdyby gdzieś do czegoś doszło” to nam i tak nikt o tym nie powie.

Pewne działania podjął Pan we współpracy z radnymi Koalicji Obywatelskiej, co spotkało się z krytyką prezydenta Neumanna i senatora Frankiewicza.

Dla dobra miasta i jego mieszkańców, jeżeli tylko jest taka potrzeba to nie widzę powodów, dla których miałbym nie współpracować z przedstawicielami innych opcji politycznych.

Odejdźmy od polityki. Radny Chmielewski złapał złotą rybkę i ma prawo trzech życzeń. Czego sobie życzy?

Na pewno życzyłbym sobie i jednocześnie dla wszystkich zakończenia trwającej epidemii. Natomiast pozostałe dwa życzenia pozwolę sobie zostawić, to wymaga naprawdę głębokich przemyśleń 😊.

A co robi Pan aby odpocząć od polityki?

Dla mnie  formą odpoczynku jest czas spędzony z rodziną oraz chodzenie po górach, jest to dla mnie taka forma aktywnego relaksu i odpoczynku, np. po takim wejściu w środku zimy na Babią Górę mam energii na wiele dni 😊

Bardzo dziękujemy za rozmowę i gratulujemy zdobytego wyróżnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button