KulturaŻycie Miasta

W krzywym zwierciadle: Gliwice a niepodległość

Co się działo w Gliwicach, kiedy Polska po 123 latach odzyskała niepodległość? Czy miasto w ogóle żyło sprawą polską, czy było zajęte innymi sprawami?   

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, cały świat pochłonięty był politycznymi zmianami, zachodziły w Europie i na Świecie. W ich wyniku upadały dynastie, przestawały istnień mocarstwa, a nowe kraje powstawały. W takich okolicznościach na mapę powróciła Polska. Co jednak z Gliwicami? 

Bez wątpienia należało się liczyć z głosem miasta, które w 1919 r. zamieszkiwało ponad 69 000 mieszkańców. W tym czasie Gliwice leżały w granicach Królestwa Pruskiego, które otrzymało potężne ciosy zadane przez wroga wewnętrznego i zewnętrznego. Wywołana przez socjaldemokratów rewolucja listopadowa z 1918 r. zachwiała krajem w posadach i zburzyła panujący ład, wcale nie przesadzamy z oceną konsekwencji, Niemcy przez okres 20-lecia międzywojennego nazywali ją “ciosem w plecy”, który przyczynił się do wojennej klęski.  

W dniu 9 listopada 1918 r. monarchia Hohenzollernów zeszła niesławnie ze sceny historycznej. O jej upadku zdecydowała klęska wojenna, a naród pozbył się jej z ulgą, by uzyskać od zwycięzców lepsze warunki pokojowe. Wszyscy — z małymi wyjątkami — stali się z dnia na dzień przeciwnikami byłego cesarza. Rząd parlamentarny i równe prawa wyborcze w Prusach wprowadzono pospiesznie z polecenia zaciekłego szowinisty i monarchisty Ludendorffa. Sztab generalny stał się niespodziewanie podporą ustroju republikańskiego, aby ratować to, co się jeszcze ratować dało.

Po upadku monarchii powstało pytanie, czy dalszy rozwój pójdzie drogą dotychczasowej ewolucji, czy nastąpi głębsza rewolucja. Początkowo wydawało się, że ruch robotniczy jest panem sytuacji. Był on jednak rozbity i większość socjaldemokratów sprzeciwiała się rewolucji — opisywał upadek Cesarstwa Niemiec Jerzy Krasucki.  

Rewolucja listopadowa w Niemczech nie jest bynajmniej tematem tego tekstu, nie będziemy się więc ze szczegółami nią zajmować, niemniej zwracamy uwagę, że wydarzenia musiały odcisnąć piętno również na Gliwicach. Nie mogło być inaczej, wszak wówczas miasto mieściło się w granicach Królestwa Prus. Zwłaszcza jeden z epizodów rewolucji listopadowej mógł wywołać obawy w mieście.  

W sukurs za wywołaną przez socjaldemokratów rewolucją, a właściwie podczas jej trwania, przyszła kolejna, którą wywołali członkowie zrzeszeni w Związku Spartakusa. Jego przywódcami byli Róża Luksemburg oraz Karl Liebknecht, którzy opierali się na doktrynie skrajnego marksizmu. Chcieli oni obalić władzę państwową, nie dopuścić do demokratycznych wyborów do Zgromadzenia narodowego i wprowadzić znaną z sowieckiego systemu Republikę Rad.   

Powstanie Spartakusa miało miejsce w dniach 5-15 stycznia 1919 r. w Berlinie. Zostało brutalnie stłumione, jego przywódców zamordowano w nocy z 15 na 16 stycznia. Dysponujemy danymi rządowymi, które umożliwiają nam ocenienie jego bilansu. Podczas 10 dni walk zginęło 165 osób. 

Wydawałoby się, że partie komunistyczne lub marksistowskie będą spoglądały na polską sprawę łaskawym okiem, nic bardziej mylnego. Luksemburgizm, czyli skrajna odmiana marksizmu, przedkładał prymat więzi ekonomicznych nad narodowymi. Nie sposób zatem było doszukiwać się w nim szans na odrodzenie Polski, zapewne podobnymi sprawami kierowali się komuniści w Gliwicach. Zwłaszcza że nikt w mieście nie chciał powtórki z berlińskiej pacyfikacji. 

Chcielibyśmy przedstawić wybrane fakty z dziejów Gliwic z lat 1918-1925. Na ich podstawie wykażemy, że Gliwice były uwikłane w interesy europejskiej wagi, a Niemcy w żadnym wypadku nie chcieli oddać miasta w polskie ręce. Na temat ich polityki świadczy korespondencja “Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, która chociaż dotyczy Warszawy, to pokazuje dobitnie stanowisko niemieckie. 

„Niemcy zamiast wynieść się grożą nowymi gwałtami”, Warszawa, 31 października. 

Zamiast się wynieść – Niemcy po dawnemu „zaprowadzają ład i porządek” w Królestwie Kongresowym, rabując co się da i grożą przy tym całej ludności dalszymi gwałtami – Ilustrowany Kurier Codzienny, 1918, nr 209 (2.11), http://mbc.malopolska.pl/ . 

Miasto stało w obliczu przełomu i dało się to wyczuć. Trudno orzec, które siły dominowały. Opierając się na faktach wiemy, że… Przeciwnikami włączenia Górnego Śląska do Polski, jak pisze Jan Drabina były: Centralna Rada Żołnierska dla Górnego Śląska, powiatowa Rada Robotnicza, Rada Ludowa z Feliksem Orlickim. 

Doszło do publicznych manifestacji i wygłaszania poglądów. Jak pisze Jan Drabina, R. Becker przywódca Rady Robotniczej w Gliwicach podczas zebrania z 10 listopada ogłosił się przeciwnikiem włączenia Górnego Śląska do Polski. Wygłosił płomienne broniące interesów niemieckich na Górnym Śląsku przemówienie, które wywołało reakcje Polaków. 

W Gliwicach zbierały się spontaniczne wiece poparcia dla Polski, jeden z nich zebrał ok. 500 osób, które nawoływały do zjednoczenia Górnego Śląska z Polską. Obietnica polskości miała zostać zrealizowana, ale jeszcze nie w Gliwicach. 

Polska powstaje, a Gliwice się fortyfikują 

Niepodległość, niepodległość, niepodległość… za jej powrót do Polski uznaje się 11 listopada 1918 r. Wtedy Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo wojskowe oraz wojskową władzę Józefowi Piłsudskiemu, trzy dni później uznawszy swoje obowiązki za wypełnione, Rada Regencyjna została rozwiązana. 

Śląsk odrywał w niemieckich planach znaczącą rolę, dlatego kiedy tylko okrzepli i uspokoili sytuację wewnętrzną, przystąpili oni do umacniania swojej pozycji na Śląsku. W tym celu wysłali do regionu, czyli także do Gliwic, 117 Dywizję Piechoty dowodzoną przez gen. Karola Hoefera.  

Dodatkowo zostały wzmocnione siły, których zadaniem pod pewnym względem była… łagodnie mówiąc promocja niemieckości. W tym kontekście należy wymienić Fryderykq Horsinga, niemieckiego Komisarza rządowego na Górnym Śląsku, za którego inicjatywą powstały dobrze wyposażone oddziały Grenzschutzu i Heimatschutzu. Były to właściwie bojówki wykorzystywane do rozprawiania się z polskimi działaczami. 

Ludność polska zamieszkująca Gliwice skupiała się w różnego rodzaju organizacjach polskich, wymieńmy przykładowo Towarzystwo Gimnastyczne “Sokół” działające od 1904 r. (w 1919 r. kierownikiem był Stanisław Mastelarz, jeden z organizatorów Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska), Straż Obywatelską, Towarzystwo Oświaty na Śląsku im. Św. Jacka, Towarzystwo Śpiewu “Harmonia”. 

Sytuacja w mieście dynamicznie się zmieniała wraz z wygasaniem światowego konfliktu.

Po I wojnie światowej Gliwice stały się najsilniejszym bastionem niemczyzny na Górnym Śląsku. Tutaj mieściła się główna kwatera dowództwa Grenzschutzu, liczącego na Górnym Śląsku w 1919 r. ponad 20 tysięcy członków.  

Pod koniec marca tegoż roku przybył do Gliwic sam feldmarszałek P. von Hindenburg, dokonując przeglądu oddziałów.  

W lipcu 1919 r. w mieście znajdowały się następujące siły zbrojne: I Batalion 64 pułk piechoty Reichswery pod dowództwem majora Kaulbacha, 1 kompania batalionu ochotniczego “Volks-wehr” O/S — przewodniczył rotmistrz Pischel, ochotnicza brygada marynarki “Erhardt”, pociąg pancerny nr 32 — pod komendą porucznika Gomlickiego, dywizjon lotniczy nr 129 — wymienia niemieckie siły zbrojne stacjonujące w Gliwicach Jan Drabina. 

Siły zbrojne wkładały w ręce Niemców silne argumenty, które umożliwiały wdrażanie antypolskiej polityki. Polacy byli tępieni też z innych bardziej konkretnych powodów. Pamiętajmy, że właściwie, kiedy tylko na wersalskiej konferencji pokojowej w 1919 r. zdecydowano o podziale Śląska wybuchły powstania: Pierwsze (1919), Drugie (1920) i Trzecie (1921) Powstanie Śląskie. Stanowiły one często argument do szykan i dyskryminacji Polaków, co zostało udokumentowane choćby w poniższym przykładzie:

“Gliwice. Szykany robotnika polskiego w Gliwicach”. Robotnicy powstańcy, którzy po likwidacji powstania wracają na stare miejsca zajęcia, są zmuszani znosić straszne szykany ze strony hakatystycznych urzędników w zakładach Hulczyńskiego i innych.  

Otóż na przykład żądają panowie kierownicy w warsztatach, od powracających Polaków poświadczenia wystawionego przez Niemców o zachowaniu się i przebywaniu robotnika podczas powstania.  

Bez poświadczenia takowego nie przyjmuje się ich do pracy – pisze na temat realiów po powstaniu St. M. w “Gazeta Robotnicza”, 1921, nr 150, s. 4. 

Cena wolności i połączenia z Polską była wysoka, niemniej ludzie kierowali się różnymi pobudkami i gotowi byli ją płacić. Współcześnie o odzyskanej przez Polskę niepodległości przypomina pomnik, chociaż przedstawiona na nim postać z Gliwicami nie ma za dużo wspólnego. 

Pomnik Józefa Piłsudskiego 

Statua dzisiaj może budzić konsternacje, bo cóż marszałek Józef Piłsudski ma wspólnego z Gliwicami? Zdawałoby się niewiele? W zasadzie pewnego związku można doszukiwać się w repatriantach, którzy po 1945 r. przybywali z Kresów i osiedlali się w Gliwicach. Jest to jednak naciągane, gdyż marszałek Józef Piłsudski urodził się na Wileńszczyźnie.

Abstrahując od przyczyn, była to postać niewątpliwie związana z Rzeczpospolitą Polską czyli także i Gliwicami. Przypomina o tym pomnik marszałka, który został ustawiony na placu Józefa Piłsudskiego w Gliwicach i oficjalnie odsłonięty w Święto Niepodległości w 1998 r. 

Pomysłodawcą i inicjatorem był Janusz Steinhoffa, poseł na Sejm RP. Postać Marszałka wzorowana jest na pomniku warszawskim, autorem gliwickiego pomnika wykonanego brązu jest rzeźbiarz Tadeusz Łodzian, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Z kolei za projekt pomnika i otoczenia odpowiada Tadeusz Pfützner, profesor z Politechniki Śląskiej. 

Uroczystość odsłonięcia odbyła się z pompą, obecny na niej był Jerzy Buzek, pełniący wówczas funkcję premiera rządu oraz jego wnuczka – Joanny Onyszkiewicz. 

Przypominamy, że zgodnie z uchwalą radnych miejskich w Gliwicach plac został porzucił swoją dawną nazwę, wcześniej nazywał się: Placem Bohaterów Stalingradu, a zamiast pomnika marszałka stał inny monument: pomnik wdzięczności mieszkańców miasta Armii Czerwonej. 

Z figurą łączy się mniej znana ciekawostka. Historię miasta zapisaną na dawnych pożółkłych kartach nie każdy dzisiaj pamięta, dlatego oddajmy głos Janowi Drabinie. Zrozumiemy, że związki komunizmu z Gliwicami nie były wcale wymyślone. Naprawdę miały miejsce. 

W okresie 1918-1925 Gliwice były jednym z największych ośrodków ruchu komunistycznego na Śląsku, stały się też jego stolicą. Tutaj mieściła się centralna szkoła partyjna, organizowano kursy partyjne dla robotników, aktywistów partyjnych. Przy ulicy Franciszkańskiej swoją siedzibę przez czas pewien posiadał Komitet Okręgowy Komunistycznej Partii Górnego Śląska – opisuje zapomnianą historie z miasta Jan Drabina. 

Czy można łączyć odrodzenie się Polski z Gliwicami, które nawet wówczas nie znajdowały się w granicach Polski? Chciałoby się wykrzyczeć, że tak, oczywiście! Aczkolwiek tak naprawdę historia pokazuje, że choć istniały społeczne przesłanki, to Niemcy (Prusy, Republika Weimarska, III Rzesza) nie chciały nawet myśleć o oddaniu miasta. 

Literatura cytowana: 

Jan Drabina, Historia Gliwic, Gliwice 1995. 

Jerzy Krasucki.  Historia Rzeszy Niemieckiej 1871-1945, Poznań 1986 

Bogusław Tracz, Człowiek z brązu, “Gość Gliwicki”, 45/2013, 7.11.2013. 

Krzysztof A. Kluza 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button