Kultura

Zaginione dzwony

W czasie II wojny światowej na potrzeby niemieckiego przemysłu zbrojeniowego konfiskowano dzwony w całych Niemczech. Akcja ta nie ominęła Gliwic, a po wojnie przez lata szukano zabytkowe dzwony z kościoła Wszystkich Świętych.

W 1940 roku Hermann Göring wydał rozporządzenie nakazujące rekwizycję dzwonów w celu dozbrojenia niemieckiej armii. Podzielone zostały na cztery kategorię. W grupie A były instrumenty powstałe po 1875 r., bez wartości historycznej. Dzwony z wyższych kategorii uznano za zabytkowe, czekały na dalszy los w hamburskim porcie. Miały one trafić do pieca, gdy zabraknie sztuk z najniższej grupy. Szacuje się, że Niemcy zarekwirowali ponad 100 tysięcy dzwonów, z czego ponad 90 tys. trafiło na „cmentarzysko dzwonów” pod Hamburgiem. 75 tys. z nich przetopiono w piecach hutniczych. Dzwony o kategoriach B lub C czekały w hamburskim porcie na decyzję. Miały pójść do pieca, dopiero gdy zabrakło tych z najniższej kategorii. Szczególnie cenne egzemplarze naziści oznaczyli literą D. Decyzję o ich losie Göring pozostawił sobie. Mógł zatwierdzić najwyższą kategorię lub zdecydować o przetopieniu wyjątkowo cennego zabytku. Ale Göring nie wszystko kontrolował. W połowie 1943 roku alianci zbombardowali port w Hamburgu. Podczas nalotów uszkodzili piece hutnicze, przez co na cmentarzysku przeleżało do końca wojny ponad 16 tysięcy nietkniętych dzwonów. 

Zarządzenie nie ominęło także Gliwic, a szczególnie dotknęło kościół Wszystkich Świętych. Przed wojną na wieży kościoła Wszystkich Świętych wisiało siedem dzwonów. Dwa pochodzące z XVIII wieku, dwa z XIX wieku, a trzy najmłodsze zakupiono w 1925 roku. Największy ważył 1100, najmniejszy 80 kg. Każdy z nich wydawał inny dźwięk, a uderzanie w nie w odpowiedniej kolejności pozwalało na wygrywanie złożonej melodii. Proboszcz Eduard Sobek podjął starania o opóźnieniu działań, niestety bezskutecznie. W listopadzie 1942 roku zdjęto sześć z siedmiu dzwonów z wieży kościoła, zostały oznaczone napisem „Allerheiligen / Gleiwitz O.S.” i wywiezione w głąb Rzeszy. Kościół parafialny zamilkł na wiele lat.

Po wojnie podjęto pierwsze próby odnalezienia utraconych dzwonów, także na cmentarzysku dzwonów w Hamburgu. Wśród instrumentów z całego Górnego Śląska, niestety nie było dzwonów z Gliwic. W 1961 r. nowy proboszcz ks. Bronisław Grzesik, zwrócił się do ludwisarza Jana Felczyńskiego o wycenę wykonania nowego dzwonu. Dzięki hojności parafian szybko zakupiono instrument, lecz trafił on dopiero do kościoła w październiku 1963 roku. Dzwon został wciągnięty na wieżę, a wtedy na drodze stanęła polityka. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, a później także prokuratura wojewódzka zarzuciły proboszczowi, że działał bezprawnie, stworzył zagrożenie zdrowia i dopuścił się samowoli budowlanej. Sprawę po kilku miesiącach umorzono z okazji dwudziestolecia Polski Ludowej.

Ksiądz Grzesik przez lata wciąż poszukiwał oryginalnych dzwonów. W 1984 dzięki pomocy dawnego mieszkańca Ulricha Franitza ustalono, że trzy dzwony z Gliwic zawisły po wojnie na dzwonnicy kościoła Ducha Świętego w Brunszwiku. Ich odzyskanie nie było możliwe, zostały wciągnięte na dzwonnicę w czasie jej budowy. Ściągnięcie dzwonów wymagałoby zburzenia wieży.

Horst Bienek w powieści „Czas bez dzwonów”, także porusza wątek rekwirowania dzwonów. W książce część elementów została zmieniona, między innymi to kościół św. apostołów Piotra i Pawła stał się głównym miejscem akcji i to właśnie pod nim spotkali się bohaterowie książki.

Źródło:

Sekrety Gliwic, Beata i Paweł Pomykalscy, Księży Młyn, Łódź 2018

https://www.gosc.pl/doc/1639602.Czas-bez-dzwonow

Kamil Iwanicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button