Media lokalnePolityka lokalnaŻycie Miasta

Betonowe dziedzictwo Zygmunta Frankiewicza

Rozwalcowanie zieleni. Tak można powiedzieć o Gliwicach. Gliwicach, które jako jedno z głównych miast Górnego Śląska miały szansę być zieloną ostoją. Miały, bo chyba już się tak nie stanie.

Położone nieco na uboczu Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego Gliwice mają wiele atutów: bezpośrednia bliskość dwóch autostrad, jedna z najbardziej znanych polskich uczelni technicznych czy sąsiedztwo leśnych kompleksów. Wydaje się, że miasto powinno być atrakcyjnym miejscem do mieszkania, pracowania czy wypoczynku. Tak chyba nie do końca jest, bo w rankingu miast z najszczęśliwszymi mieszkańcami Gliwice nie zajęły zbyt wysokiego miejsca. Rzut oka na miejskie fora czy media społecznościowe pozwala poznać jedną z przyczyn tego problemu. Mieszkańcy mówią o nim krótko: betonoza, a byłego prezydenta Zygmunta Frankiewicza nazywają betonowym księciem. I ciężko się nie zgodzić z opinią, że po gliwickiej zieleni jakby walec przejechał. I przy okazji utwardził betonową kostkę.

Codziennie okolic dworca kolejowego dojeżdżam do pracy, o różnych porach, bo pracuję na trzy zmiany. W okolicach południa, nawet gdy nie ma aż takich upałów jak teraz – jest nie do wytrzymania. Naszych włodarzy powinno się teraz pozbawić służbowych klimatyzowanych samochodów i zmusić do stania na przystankach na tych patelniach, których są twórcami.

Czy naprawdę każdy skrawek ziemi musi być wybrukowany? Upał latem to jedna sprawa, o tym wszyscy mówią. Druga rzecz – deszcz nie wsiąka w grunt, nie ma retencji wody w gruncie, wszystko spływa kanalizacją do rzek. Tu pojawia się kolejny problem – w sytuacji ulewnych deszczów przepustowość kanalizacji deszczowej miasta jest niewystarczająca, bo powiększa się zlewnia. Weźcie to częściowo odbrukujcie póki budowa jeszcze trwa, bo za parę lat ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i będą kolejne utrudnienia w komunikacji w centrum.

To tylko niektóre z opinii pod naszym zdjęciem dokumentującym brukowanie okolic dworca PKP. I nie da się ukryć, że brak terenów zielonych w centrum jest już w Gliwicach poważnym problemem, z którego prezydent Adam Neumann albo nie chce sobie zdawać sprawy, albo uznał, że głos mieszkańców jest mało ważny. Tyle tylko, że problem istnieje i w dodatku narasta. Nie jest to ani pogląd mieszkańców, ani fanaberia, tylko obiektywny kłopot dla mieszkańców, który realnie uprzykrza im życie. I może się okazać, że efektem będzie stały i znaczny spadek liczby mieszkańców.

Nowa kostka betonowa przed dworcem PKP

Znowu betonoza, w upał to tragedia i jak deszczówka ma się przedostac do gleby a potem ….susza…czy naprawdę nie można od razu zaprojektować zieleni tak by się wkomponowała w projekt….. nie, pewnie za dwa, trzy lata o tym się pomyśli, będzie przerabianie, nasadzanie i kolejne pieniążki wydane.

A przecież można inaczej. Okoliczne niewielkie w porównaniu z Gliwicami gminy takie jak Pilchowice czy Ornontowice starają się o zieleń dbać.

Coraz więcej mieszkańców Gliwic zwraca uwagę na wycinanie drzew, krzewów czy też na likwidację terenów zielonych. Przekaz jest jednoznaczny, mieszkańcy potrzebują terenów zielonych w okolicy ich miejsca zamieszkania, gdzie żyją na co dzień. Nie rozwiązują problemu tereny zielone na obrzeżach miasta, one są potrzebne nam tam gdzie żyjemy, gdzie funkcjonujemy na co dzień – komentuje działania władz miasta radny Łukasz Chmielewski.

Coraz więcej terenów zielonych przeznaczanych jest na zabudowę mieszkaniową czy też na tereny inwestycyjne. Miasto musi się rozwijać, z tym się ciężko nie zgodzić, jednak istotne jest żebyśmy w tym „rozwoju” nie zapominali o komforcie życia naszych mieszkańców. „Mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową.” – to jest pierwszy artykuł ustawy o samorządzie gminnym, która pełni rolę wręcz „Konstytucji samorządu lokalnego”. Ten zapis wyraźnie wskazuje dla kogo został utworzony samorząd i przy podejmowaniu decyzji z zakresu planowania przestrzennego musimy o tym pamiętać – dodaje radny.

Czy miasto zadba w końcu o zieleń – przede wszystkim tę wysoką, czyli drzewa – i usłyszy głos mieszkańców? Gliwiczanie czekają i oby nie było za późno.

3 Comments

  1. Wiadomo czy coś tam nasadzą? Wiadomo ile tego może być? Wiadomo ile w miescie nasadzili w tym roku a ile wycięli?
    Z tej informacji, którą popełnił pan Paweł się niestety nie dowiemy. Nie odrobił pan zadania jak należy. Dlaczego mamy wierzyć w to co pan pisze, jak tu żadnych konkretów nie ma, żadnych argumentów ani liczb. Jak dla mnie nierzetelne informacje pisane byleby było. Trzeba się trochę przyłożyć i analitycznie podejść do pisania, by nie być pismakiem, a autorem publikacji.

    1. Pewnie i tak, ale myślę, że przede wszystkim to wina tego, iż komentarze są na samym dole strony, pod reklamami, zdjęciami filmami…. a nie bezpośrednio pod artykułem. Litości! Kto zagląda na sam dół strony po przeczytaniu artykułu? Ja np. dopiero dziś przez przypadek zjechałem na dół strony i zobaczyłem więc piszę. Ale kto to przeczyta?…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button