Życie Miasta

Uwaga Gliwice! Śmieciarka jedzie! [ROZMOWA]

„Uwaga, śmieciarka jedzie” to nazwa facebookowej grupy, na której ludzie oddają sobie niepotrzebne rzeczy. Za darmo. Zabawki, ubrania, niepotrzebne meble, ale zdarza się też telewizor, lodówka, komputer. Dzięki temu przedmioty zyskują drugie życie zamiast trafić na śmietnik. O idei rozmawiamy z Dominiką Szaciłło, ogólnopolską pomysłodawczynią akcji.

– „Śmieciarkę” stworzyłam w 2013 roku. Okno mojego mieszkania miało widok dokładnie na śmietnik. Saska Kępa to stara warszawska dzielnica, mieszka w niej wiele starszych osób i na śmietniku pojawiały się często zabytki z międzywojnia i okresu PRL. Nienawidzę wyrzucać. Zawsze staram się znaleźć dla niepotrzebnych już rzeczy jakieś nowe zastosowanie. Ze względu na metraż mieszkania nie miałam dużych możliwości. Postanowiłam podzielić się informacjami. Okazało się, że są nie tylko chętni do ratowania, ale i inni chętni do dzielenia się znaleziskami. Tak powstała pierwsza strona Uwaga, śmieciarka jedzie – opowiada Dominika Szaciłło z Warszawy.

Według ostatnich danych cała społeczność „Śmieciarki” liczy dziś około 450 tys. osób, w tym 150 administratorów. Lokalnych grup powstało około 250 całej Polsce. Gliwicka grupa liczy sobie ponad 9 tys. członków, istnieje od sierpnia 2017 roku. Koniecznie sprawdźcie na facebooku.

To „Śmieciarka” dla Gliwic i okolic. Znalazłeś/znalazłaś coś fajnego na śmietniku? Wrzuć na grupę 🙂 Koniecznie z lokalizacją skarbu (ulica/dzielnica). Również mile widziane oferty niepotrzebnych starych mebli i rzeczy z domu lub linki do ogłoszeń lokalnych. Tutaj NIE SPRZEDAJEMY! Nie oddajemy za wino. Tylko oferty zupełnie darmowe!

Opis grupy na facebooku

Dominika Szaciłło, pomysłodawczyni całej akcji jest projektantką wzornictwa przemysłowego. Pracuje w polskiej fabryce przy zdobieniu akcesoriów dziecięcych. Jest żoną i mamą. Wraz z mężem kupili gospodarstwo w którym uczą się uprawiać własne owoce i warzywa.

Redakcja: Jak to się stało, że „śmieciarkowa” idea rozprzestrzeniła się po całej Polsce, zrzeszając dzisiaj blisko pół miliona osób?
Dominika Szaciłło: Początkowo strona była ogólnopolska, ale z czasem ludzie zaczęli pisać z prośbą o grupy lokalne. Lokalność grup zwiększyła ich efektywność i zainteresowanie uczestników.

R: Na czym polega działanie lokalnych grup „śmieciarkowych”?
DS: W grupie można dać post o tym, że przy śmietniku jest przedmiot, który nadaje się jeszcze do użycia. Można też oddawać rzeczy bezpośrednio z domu. Ważne, że mogą to być przedmioty niepełnowartościowe, takie, jakie normalnie wyrzucilibyśmy do śmieci. Czy każda grupa jest taka sama? Ogólne zasady są podobne, ale czasem różnią się niuansami. W niektórych można również szukać (pytać, czy ktoś nie ma do oddania konkretnej rzeczy – dop. red.). Należy przeczytać ogłoszenia administracji oprócz regulaminu ogólnopolskiego.

R: Pół miliona osób w 250 grupach lokalnych to już chyba niezłe wyzwanie organizacyjne. Czy „zarządzasz” całą akcją jednoosobowo?
DS: Tak, ale staram się to robić partycypacyjnie i pilnuję tych najważniejszych spraw. Pytam administratorów o zdanie, a przy usunięciach osób łamiących regulamin często wspieramy się głosowaniem.

R: Wspomniałaś o administratorach. Kto Ci pomaga, w jaki sposób dobierasz moderatorów grup?
DS: Staram się, aby to były osoby aktywne w grupie, takie, które łagodzą konflikty i są pomocne dla innych. Nie ma żadnego „konkursu” czy rekrutacji, to dzieje się w sposób naturalny i nieformalny.

R: Pomysł jest spójny z ideą ZERO WASTE, czy to Twoja świadoma intencja?
DS: Zawsze irytowało mnie wyrzucanie nie do końca zużytych przedmiotów. Starałam się kupować rzeczy dobrej jakości, takie które się „ładnie starzeją”. Przez grupę zaspokoiłam potrzebę ratowania użytecznych jeszcze rzeczy. Idea rozwinęła się w świadomą intencję z czasem, dzięki użytkownikom i administratorom.

R: Czy stosujesz ją także w swoim życiu prywatnym?
DS: Tak, co prawda nie radykalnie, ale stopniowo. Staram się wykorzystywać rzeczy ponownie, naprawiać, nie wyrzucać. Korzystać z lokalnych zasobów. Nasz stary dom został wykończony gliną z wykopów przy budowie kanalizacji, a ściany pomalowaliśmy farbami z białej glinki i mąki. Rośliny uprawiamy bez sztucznych nawozów, permakulturowo, korzystając z okolicznych materiałów do ściółkowania. Co jeszcze możemy zrobić, aby być mniej „uciążliwymi” dla środowiska naturalnego? Uważam że wbrew pozorom bardzo wiele zależy od nas. „Głosujemy” naszymi pieniędzmi. Wybierajmy rzeczy lokalne i bardziej przyjazne środowisku w dłuższej perspektywie. Warto jednak krytycznie przyglądać się firmom które podłączają się pod nurt „pro-eko”. Często jest to tzw. „Greenwashing” czyli działania pozornie lepsze dla środowiska, a w rzeczywistości szkodliwe.

Dominika Szaciłło /archiwum prywatne

O komentarz poprosiliśmy gliwickiego administratora grupy. Pani Romanka Klyta opowiedziała nam jak trafiła na „grupę śmieciarkową”:

– Lokalnej grupy nie założyłam sama, bo nasza gliwicka jest częścią większej całości. Najpierw byłam członkiem warszawskiej i kilku grup lokalnych, śląskich, przyglądałam się jak ten mechanizm działa w praktyce. Dopiero później przyszedł czas na grupę gliwicką. Idea pozyskiwania i dawania drugiego życia przedmiotom była ze mną od zawsze. Rodzice lubili i zbierali starocie, zarazili tym mnie i siostrę. Wpływ na moje zaangażowanie miała także chęć działania w duchu idei „less waste” związana z potrzebą nie zaśmiecania i szanowania Ziemi.

Dziękujemy za rozmowę i w imieniu administratorów grupy zachęcamy gliwiczan aktywnego udziału w akcji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button