KulturaŻycie Miasta

Gliwicki romans i umizgi Adolfa Hitlera – czyli o międzynarodowej miłości

Poznali się w powojennych Gliwicach, kiedy dopiero skończyły się bitewne boje. Oboje piękni! On – Giuseppe Renzetti, włoski oficer, ona – Susanne Kochmann, córka znanego w Gliwicach prawnika. Pochodzili z przeciwstawnych światów i poznali się w złym czasie. Czy stało się to receptą na piękny romans? 

Nie jest łatwo pisać o postaciach, które do bólu były naturalne. Oceniamy je raz sprawiedliwie, a raz nasze opinie są nadinterpretacją. Czy życie samo w sobie jest materiałem na opowieść? Oczywiście, tym bardziej jeśli jest wyjątkowo przeżyte. Co robiła Susane Renzetti wśród najwyższych nazistowskich polityków? Sama jej obecność w pobliżu świecznika władzy zdumiewa, czy wszystkiemu winna była miłość?  

Dodajmy, że była Żydówką, córką Artura Kochmanna, prawnika i Żyda z Gliwic oraz wnuczką dr Jacoba Cohna z Katowic, rabina. To co dzisiaj jest naturalne, czym innym było w XX w. Niebezpieczne związki istniały naprawdę! Żyd w rodzinie był niebezpieczeństwem, a co dopiero Żyd-małżonek… W latach dwudziestych nie było to niebezpieczne, ryzykowne stało się w latach trzydziestych, a w latach czterdziestych groziło śmiercią.

Brzmi niczym wstęp do sensacyjnej powieści, ale nie czekajcie na nagły zwrot akcji, nie będzie go. Mimo wszystko przypomnijmy osobę związaną z Gliwicami. Historiografia nie ma zbyt dobrej opinii jej temat, ale to trochę zgadywanki… Co mogła zrobić inaczej? Czy powinniśmy mieć do niej jakieś pretensje? W czym zawiniła? Żyła w sposób, jaki umiała.  

Cieszyła się wystawnym życiem. W jej salonie mieszczącym się przy Kurfuerstendamm 100 w Berlinie pojawiali się, w gościach znani nazistowscy politycy. Susan Renzetti rozmawiała i dogadywała się z Goeringiem, Goebbelsem, Himmlerem oraz Hitlerem. Susane miała duży talent, jej współcześni mówili nawet, że gdziekolwiek się pojawiała, stawała się jedyną gwiazdą. Zasadne wydają się pytania stawiane przez jej biografa: Petera Fraenkela: 

  • Czy podziwiała Republikę Weimarską?
  • Czy była Żydówką nienawidzącą innych Żydów?
  • Czy fascynowali ją ludzie władzy?
  • Czy (po prostu) była zepsutą, oszołomioną berlińskim życiem mało miasteczkową dziewczyną?  

Nie należała do ruchu oporu, nie uprawiała salonowej dyplomacji i zapewne nie była szalenie inteligentna. Wiodła życie na swoich zasadach i to należy uszanować, choć brak pomocy bliskim zastanawia…

Jej ojciec na wózku został wywieziony do Auschwitz w 1943 r. Nie jest pewne, czy Susane o tym wiedziała, a może nie była w stanie nic zrobić. Parę lat wcześniej interweniowała (lub jej mąż), kiedy w 1941 r. wszyscy Żydzi z Gliwic zostali przetransportowani do obozu zagłady, wszyscy poza jej ojcem.  

Zwraca uwagę fakt, że w latach 1938-1943 Susane korespondowała z Hinkelem, Ministrem Propagandy i oficerem SS. W ich listach pojawia się nawet pewna zażyłość, wyrażona w stosowaniu zdrobnień i przezwisk. Zapewne jednak działania Artura Kochmanna za pozostaniem Górnego Śląska przy Niemczech w 1919 r. zdecydowały, że w 1941 r. został ocalony. Później… Hinkel nie mógł interweniować. 

Niektórzy uważają Susan za próżną, jednak czy naprawdę była? Tego nie możemy powiedzieć, być może. Na początku lat 30. XX w. zyskała dużą sławę i rozpoznawalność. Jej podobizna ukazała się w magazynie dla pań pt. “Elegante”. Jej portret wykonał malarz Eugon Josef, przedstawia on Susane ubraną w tradycyjną niemiecką (prawdopodobnie bawarską) sukienkę. Numer magazynu “Elegante” został opublikowany 17 marca 1933 r. 

Nadmieńmy o problemie, który zauważył jej biograf, Peter Fraenkel. Właściwie niewiele o jej życiu wiadomo, poza tym, że była piękna, zakochana i nie ciągnęło jej do polityki – chociaż ta była wyjątkowo blisko. Właściwie pojawiła się tym świecie dzięki mężczyźnie starszemu o 18 lat.  

Zakochała się i wyszła za mąż za Włocha, który robił karierę współpracując z najwyższymi niemieckimi (później nazistowskimi) politykami…. Susane Kochmann poznała Giuseppe Renzettiego, kiedy miała zaledwie 17 lat (jak nietrudno policzyć Giuseppe miał wówczas 35). Jak doszło do poznania pary? Nie sposób odpowiedzieć wcześniej nie zarysowując kontekstu tamtych czasów. 

Zanim opowiemy, jak oboje się poznali, warto wspomnieć, co na Śląsku robił Włoch. Przypomnijmy, że sytuacja w regionie była napięta, co miało związek z przegranym przez Polskę plebiscytem, krzywdzącym dla niej podziałem ziem oraz oczywiście powstaniami śląskimi. Ostatecznie zapadły decyzje o podziale ziem: 60 proc. Terytorium przepadło Niemcom, przy czym 80 proc. zasobów (węgla, cynku) przypadło Polsce. 

Nadzorowanie nad niespokojnymi nastrojami przed podziałem powierzono zagranicznym wojską, które wówczas na Śląsku stacjonowały. Niemcy nie chcieli jednak, aby nadzór nad tymi ziemiami powierzony został Francuzom, którzy jawnie preferowali Polaków nad Niemcami. W tych czasach spodziewano się jeszcze sprawiedliwości, do pomocy więc został skierowany Włoch. To miało stać się początkiem romantycznej historii. 

Jak miało to wyglądać, wiemy dzięki wspomnieniom dr Williama Gutmana, dziennikarza i prawnika pracującego w “London Observer”, znajomość ich treści zawdzięczamy publikacji Petera Fraenkela.

Podczas spotkania i protestu Niemców przeciwko realnemu, bądź wyobrażonej francuskiej niesprawiedliwości, Renzetti interweniował na korzyść Niemców, zdołał uspokoić i obrócić nieprzyjemną sytuacje. To wywołało spontaniczny entuzjazm i chęć nagrodzenia Renzettiego. 

Włoski oficer w stopniu majora był… wysokim i zjawiskowym mężczyzną noszącym mundur z czasów przed-faszystowskich. Jego widok przykuwał spojrzenia: Odziany w togę spływającą po jego ramionach, a na głowie nosił wysoki kapelusz.  

Renetti był jednych z tych eleganckich włoskich oficerów stacjonujących w Gliwicach. On i jego włoscy koledzy tym różnili się od Francuzów, że zawierali kontakty z mieszkającymi tutaj Niemcami oraz odwiedzali ich w domach.  

Wkrótce romans między Renzettim a Susam Kochmann stał się miejską pożywką. Kobieta wyróżniała się niesamowitą urodą, co w w parze z również przystojnym Giuseppe dawało dopasowaną parę – czytamy we wspomnieniach dr Williama Gutmana, opublikowanych przez Petera Fraenkela w “Susanne and the Nazis. A Tale of Intrigue and Heroism”, tł. własne. 

Susanne Kochmann poznała Giuseppe Renettiego w wieku 17 lat. Młoda kobieta, prawdę mówiąc była jeszcze nastolatką, nie była może zjawiskową pięknością, lecz coś w sobie z pewnością miała. Była dziewczyną o zgrabnej figurze – figura baletnicy – z ładną głową osadzoną na smukłej szyi i długimi rzęsami. Kiedy doszło do spotkania z włoskim majorem była brunetką, później stała się blondynką.

Giuseppe Reznetti i Susane Kochmann zaręczyli się w 1926 r. a później się pobrali. Wówczas Renzetti był konsulem generalnym w Lipsku, lecz mimo wszystko ślub poza własną religią nie został dobrze przejęty w rodzinie Susane.

Przez małże małżeństwo kobieta, Żydówka, pojawiła się na salonach antysemickiej polityki. Wystarczy przytoczyć relację dr Williama Gutmana, prawnika i dziennikarza pracującego dla “London Observer”.  

Opowieść okrążyła całe Gliwice, a mówiła o tym, że Adolf Hitler odwiedził Ranzettich. Pojawił się dając wiązankę kwiatów Pani Domu – czyli Susanne Ranzetti – oraz całując jej dłoń. Susane stała się jedyną Żydówką, która została przez niego tak wyróżniona. 

Susane Kochmann zapewne doskonale orientowała się w politycznej niemieckiej koterii, przy czym trudno znaleźć informacje, które by mówiły o jej politykowaniu. Była Żydówką, a gmina żydowska z Gliwic wspierała Niemców podczas walk na Górnym Śląsku. Warto nadmienić, że dawne środowisko żydowskie w Gliwicach sympatyzowało z Niemcami do tego stopnia, że… postanowiono uhonorować poległych. Gmina żydowska w 1930 r, ufundowała pomnik poświęcony poległym podczas I wojny światowej prusakom, stanął on na jednym z miejskich cmentarzy. Widoczne na nim 40 nazwisk. 

Ojcem Susane, był Artur Kochmann, żyjący w latach 1865-1943. Przyszedł na świat, jako piąte dziecko swoich rodziców. Później okazał się odnoszącym sukcesy prawnikiem, przynajmniej zanim w życie weszło antysemickie prawodawstwo. W jego konsekwencji w 1937 został odarty z notariatu, a w 1938 odebrano mu prawa do wykonywania zawodu. Był to człowiek religijny, który ożenił się z córką rabina i sam przez wiele lat był szefem żydowskiej społeczności w Gliwicach. Nie można też pominąć jego politycznej kariery.

Prze wiele lat był członkiem Rady Miejskiej Gliwic, a do tego zaangażował się w niemiecką politykę z ramienia DPP – niem. Deutsche Deoktratishe Partei. Szczerze przekonany do pozostania Górnego Śląska przy Niemczech, agitował przeciwko Polsce w ich imieniu. Z mniejszym lub większym powodzeniem reprezentował Giwice, podczas pruskiego Zgromadzenia Ustawodawczego, nawet nie mogąc wejść na sale obrad.

Podczas II wojny światowej pozostawał w izolacji w swojej willi, do czasu aresztowania w 1943 r. Następnie został osadzony w areszzcie przy sądzie w Gliwicach – tym samym, w których przedz lata pracował jako prawnik.

Czytając o romansie w czasach wojny i holocaustu można się chwycić za głowę, tym bardziej jeśli mowa o kobiecie Żydówce, która jakimś trafem wsiąkła w antysemickie i nazistowskie środowisko. Poglądy się w niej zakorzeniły i pozostały z nią do śmierci. Giuseppe Renezetti – mąż – umarł w 1953 r. Susane dołączyła do niego 20 lat później.

Literatura cytowana:

Peter Fraenkel, “Susanne and the Nazis. A Tale of Intrigue and Heroism”, 2011. 

Krzysztof A. Kluza

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button