Komisje RMPolityka lokalnaWideo
Trending

Radny Kubit: „Wyrażam swoje totalne oburzenie!”

Bardzo ważne posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska Rady Miasta Gliwice z dnia 20.04.2021 r. Wśród zaproszonych gości przedstawiciele władz Miasta, Centrum Ratownictwa Gliwice, mieszkańcy. Główny temat spotkania: zabezpieczenie przeciwpowodziowe Gliwic.

Radni zaczęli od opiniowania druków sesyjnych, aby po około 20 minutach przejść do głównego tematu posiedzenia. Pretekstem do rozmowy o stanie zabezpieczenia przeciwpowodziowego jest coroczna ocena tego zagrożenia przez odpowiednie służby. Tym razem do dyskusji włączył się Ryszard Batko, mieszkaniec, który od lat samodzielnie drąży zagadnienie zagrożenia powodziowego Gliwic i przyczyn podtapiania miasta.

Raport Centrum Ratownictwa Gliwice zreferowali przedstawiciele tej jednostki organizacyjnej. Mówiąc w skrócie, raport ocenia stopień zabezpieczenia Gliwic jako bardzo dobry, z roku na rok coraz lepszy. Miejsca newralgicznie wskazane w raporcie to kraty na rowach i potokach oraz funkcjonujące zbiorniki przeciwpowodziowe. CRG dysponuje czujnikami radarowymi i systemem wizyjnym, dyspozytorzy monitorują poziom wód przez całą dobę.

Radni przystąpili do zaopiniowania raportu, jednak w trakcie głosowania radny Kubit poruszył ważne zagadnienie, na które od lat wskazuje także Pan Ryszard Batko.

Wielokrotnie postulowałem, nawet napisałem interpelację, żeby regulować poziom wody w Kłodnicy przez stopień otwarcia śluzy na Kanale Gliwickim. Chciałem zapytać, czy ten aspekt został w raporcie uwzględniony, czy ta możliwość jest brana pod uwagę. – dopytywał radny Stanisław Kubit.

Pytaniem tym radny Kubit trafił w sedno wątpliwości wielu gliwiczan zastanawiających się, czy dla zapewnienia bezpieczeństwa powodziowego Gliwic nie wystarczy w odpowiednim momencie sterować jazem na Kłodnicy. Jeśli tak, mogłoby się okazać, że zbiorniki powodziowe na Wójtowiance czy Ostropce są zbędne.

Odpowiedzi udzielił Tomasz Wójcik, dyrektor CRG: – Nie ujmowaliśmy w raporcie elementów, na które NIE MAMY WPŁYWU. Według informacji otrzymywanych od Wód Polskich regulacje na śluzie są zautomatyzowane. Każdorazowo w przypadku zagrożenia kontaktujemy się z Wodami Polskimi. Decyzja zależy od operatora, który z ramienia Wód Polskich tym się zajmuje. (…) Wody Polskie nas uspokajają, że czuwają nad bezpieczeństwem miasta. Takie tłumaczenia nie uspokoiły radnego Kubita, który zapowiedział swój głos wstrzymujący się przy ocenie raportu.

Następnie naczelnik Wydziału Gospodarki Wodnej Roksana Burzak odniosła się do pisma przesłanego przez Pana Ryszarda Batko: – Pan Ryszard poruszył kwestię jazu rok temu, mniej więcej w czasie kiedy Wody Polskie przeprowadziły doświadczenie polegające na spiętrzeniu wody na jazie, następnie klapy zostały położone i to nie miało wpływu na wodowskaz na Berbeckiego.

Radny Kubit nie uwierzył w wyniki eksperymentu Wód Polskich: Nie ma takiej możliwości, żeby nie było reakcji w centrum Gliwic jak chodzi o poziom wody. (…) Jeśli zmienia się wypływ albo dopływ wody, zmienia się jej poziom. Tyle, że nie dzieje się to zbyt szybko. Może okres obserwacji był zbyt krótki. (…) Absolutnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, jest nieprawdziwe z naukowego punktu widzenia.

O głos poproszono gościa zaproszonego na posiedzenie komisji (około 57 minuty nagrania). „Jeśli RZGW twierdzi inaczej, jeśli Wody Polskie twierdzą inaczej, to powiem prosto: im to po prostu pasuje. (…) Od pięciu lat zajmuję się zagadnieniem okresowego zalewania Gliwic. (…) Jeżeli zastawy na Berbeckiego (chodzi o zastawy na jazie na Kłodnicy – red.) podniesiemy najwyżej jak można, to Gliwic nigdy nie zaleje. Tak to zostało zbudowane i tak to działa. (…) W większości przypadków zastawy działają na pół gwizdka. Państwo są zorientowani, że na jazie jest stopień wodny produkujący prąd? Wiecie o tym? Ten agregat elektryczny nie jest własnością Wód Polskich. To agregat, który RZGW sprzedało osobie prywatnej, która czerpie z tego korzyści. Doszedłem do tego, że przyczyną zalewania Gliwic jest ten cholerny agregat! Produkuje on tym więcej prądu im więcej wody jest przed jazem. Czy Panowie to rozumieją? (…) Jeśli zmusimy Wody Polskie zaczęły działać jazem tak jak trzeba to nie będzie zalań. Pan Ryszard poinformował także o tym, że od pięciu lat (od ostatniego większego podtopienia miasta) w czasie zagrożenia powodziowego obserwuje poziom wody na Kłodnicy i alarmuje operatora jazu o konieczności podniesienia zastaw. Ale czy to my, mieszkańcy Gliwic powinniśmy pilnować aby woda nie zalewała miasta? Przecież od tego mamy Wody Polskie i RZGW! – puentował Pan Ryszard Batko.

Radni przyznali, że nie mieli żadnej wiedzy o agregacie prądotwórczym na jazie. Informację tę potwierdziła naczelnik Roksana Burzak. Wskazała przy tym, że elektrownia działa od około 5 lat, a ostatnia powódź miała miejsce 10 lat temu. Do informacji odniósł się także dyrektor CRG: – Powiem krótko, jeśli to infrastruktura na Kłodnicy w zarządzie Wód Polskich to są świadomi, że w przypadku zagrożenia priorytetem jest ratowanie miasta a nie jednego urządzenia. My każdorazowo jesteśmy w kontakcie telefonicznym i prosimy, aby pewne działania przyśpieszyć. (…) Jest to infrastruktura, o której wiemy, ale na którą NIE MAMY ZA DUŻEGO WPŁYWU. Nasze zapytania o procedury w zakresie regulacji jazu były odmowne. Jest to tajemnica zakładowa, firmowa, takie dokumenty nie są udostępniane. Jeśli instytucja zapewnia nas, że kontroluje poziom bezpieczeństwa, to w tym momencie musimy podejść do tego ze zrozumieniem i temat się na tym kończy i nasza rola.

Ta deklaracja zaskoczyła i zaniepokoiła uczestników spotkania. Padły sugestie o konieczności zaproszenia przedstawicieli Wód Polskich na kolejne posiedzenie komisji. Sprawę skomentował radny Kubit: To jest jakaś wielka paranoja. Już wiadomo dlaczego eksperyment się nie udał – bo nie mógł się udać. Bo Wodom Polskim zależało żeby się nie udał. (…) Wyrażam swoje totalne oburzenie!

Radni zdecydowali o wystosowaniu zaproszenia dla przedstawicieli Wód Polskich. Zachęcamy do obejrzenia zapisu wideo z posiedzenia komisji: LINK.

Komentarze

  1. Radni przyznali, że nie mieli żadnej wiedzy o agregacie prądotwórczym na jazie. Informację tę potwierdziła naczelnik Roksana Burzak.
    Radni nie mają pojęcia o mieście którym zarządzają. To może należałoby złożyć swoje mandaty i zwrócić mieszkańcom pobrane diety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button