Kultura

Kamil Iwanicki: Chcemy promować lokalną historię, tradycję i kulturę (ROZMOWA)

Kamil Iwanicki to przewodnik historyczny, gliwicki społecznik i aktywista, jeden z twórców Gliwickiej Mapy Tajemnic i organizator spacerów historycznych w ramach projektu „Familoki”. W tym roku odbywa się kolejna edycja tego wydarzenia, co uznaliśmy za dobry pretekst do rozmowy o skarbach Górnego Śląska

Gliwice OdNowa: Panie Kamilu, skąd pomysł na projekt “Familoki”?

Kamil Iwanicki: Na terenie każdego miasta na Górnym Śląsku stoją do dzisiaj stare ceglane domy robotnicze. Stały się one jednym z symboli regionu. Poprzez “Familoki” chcieliśmy opowiedzieć więcej o fenomenie kolonii robotniczych, które powstawały na potęgę na przełomie XIX i XX wieku (a pierwsze osady wybudowano już w latach 50. XIX wieku). Za zwykłymi familokami kryje się fascynująca historia regionu i jego mieszkańców. Tworząc scenariusz wydarzenia zależało nam, aby uświadomić mieszkańcom wartość dawnych kolonii robotniczych, które dzisiaj często kojarzone są negatywnie – głównie ze względu na lata zaniedbań.

GON: To druga edycja „Familoków”. Czym będzie różniła się od zeszłorocznej?

Kamil Iwanicki: W zeszłym roku zorganizowaliśmy kilkanaście spotkań poświęconych najbardziej znanym koloniom robotniczym w województwie śląskim. Zaprosiliśmy mieszkańców na spacery po znanych osiedlach – Nikiszowcu, Giszowcu, czy Kaufhausie. Uczestnicy mogli zobaczyć duże kompleksy dla robotników i urzędników, które powstawały przy kopalniach i hutach. W tym roku chcemy pokazać pozostałe duże kolonie robotnicze, ale także skupić się na tych mniejszych, których było znacznie więcej. W województwie śląskim znajduje się ponad 200 kolonii robotniczych. Znacznie częściej budowano kilka domów przy jednej ulicy dla robotników z pobliskich zakładów przemysłowych. Chcemy opowiedzieć o historii dzielnic, które powstały z dawnych małych kolonii. 

GON: Dlaczego kolonie robotnicze były tak ważne na Górnym Śląsku?

Kamil Iwanicki: Kolonie robotnicze na wielką skalę budowano już od połowy XIX wieku. Huty i kopalnie potrzebowały rąk do pracy, którym trzeba było zapewnić środki i miejsce do życia. Budowano domy robotnicze i noclegownie, które miały początkowo dość niski standard. W koloniach zamieszkali Ślązacy przybywający z pobliskich wsi, a także Niemcy, którzy przyjeżdżali na Górny Śląsk za pracą. Z biegiem czasu kolonie zaczęły chwalić się dodatkowymi usługami, albo, jakbyśmy to dzisiaj nazwali, benefitami. Miały one zachęcić robotników do pracy w ich zakładzie. W nowych osiedlach robotniczych powstały kompleksy usługowo-handlowe, parki, gospody, kościoły i domy kultury. Kolonie stały się zalążkami przyszłych miast, jak Zabrza, Rudy Śląskiej, czy Siemianowic. Także na terenie Zagłębia powstawały ciekawe kolonie robotnicze, który również na przełomie XIX i XX wieku przechodził industrializacje. Miejscem wartym uwagi jest kolonia Piasek w Czeladzi, która wyróżnia się wykorzystanym w większości budynków piaskowcem.

GON: Jak wyglądał prawdziwy familok?

Kamil Iwanicki: Tak naprawdę nie ma czegoś takiego, jak prawdziwy familok. Wyobrażamy sobie typowy dom robotniczy z czerwonej cegły i oknami pomalowanymi na czerwono, ale pierwotne domy były otynkowane, a okiennice zależały od zakładu, w którym pracowali mieszkańcy. Podobno hutnicy mieli okna zielone, a górnicy czerwone, bo takie farby zalegały na zakładach. Familoki to były najtańsze domy wielorodzinne, które można było wybudować tanio w pobliżu huty, czy kopalni. Z czasem powstawały bardzo zróżnicowane domy, posiadały liczne zdobienia, udogodnienia. Często mieszkańcy trzymali na placu w chlewiku zwierzęta domowe, a w ogrodzie sadzili warzywa i owoce. Kolonie robotnicze tworzyły specyficzny klimat sąsiedzki, gdzie każdy się znał i razem spędzano wspólnie czas. Domy robotnicze były esencją śląskości. To w nich przetrwały najdłużej dawne tradycje, język, zwyczaje, czy stroje regionalne. 

GON: Które osiedla są Pana zdaniem najciekawsze?

Kamil Iwanicki: Największe kompleksy kolonii robotniczych tworzą magiczny klimat, jak Nikiszowiec, Giszowiec w Katowicach, gdzie architekci zaplanowali takie małe miasteczka ze sklepami, szkołami, gospodą, czy kościołem. Twórcy osiedli – Zillmannowie, zaprojektowali naprawdę piękne miejsce. Miejsca te mają też bardzo bogatą historię. Ja bardzo cenię Zandkę w Zabrzu, miejsce zupełnie inne od typowych ceglanych domów robotniczych. Wyróżnia ją też zieleń, która otacza domy, a przy ulicy Krakusa stoją majestatyczne platany. Kompleks Huty Donnersmarcka, w którego skład wchodziła Zandka, domy dla robotników, urzędników i dyrekcji, ale także kasyno, szkoły, biblioteka, sala gimnastyczna, czy bezpłatny dla pracowników basen. 

GON: Gdzie w Gliwicach znajdziemy takie charakterystyczne kompleksy mieszkaniowe dla robotników?

Kamil Iwanicki: Także na terenie Gliwic powstawały familoki. Na terenie Zatorza powstało osiedle “Am der Waldschule”, gdzie mieszkał Horst Bienek. Pisarz opisał w powieściach krainę swojego dzieciństwa, a także klimat przedwojennej dzielnicy robotniczej. Także na ulicy Pszczyńskiej możemy zauważyć charakterystyczne czerwone domy wielorodzinne, które zostały zaprojektowane przez twórców Nikiszowca. Na terenie tzw. dzielnicy hutniczej, czyli w okolicy ulic Robotniczej, Zabrskiej, czy Hutniczej powstało wiele familoków dla pracowników pobliskich hut i fabryk. Co ciekawe pierwsze domy robotnicze powstały już w 1795 roku przy obecnej Robotniczej. Planując tegoroczną edycję Familoków chcieliśmy, aby jeden ze spacerów poświęcony był dawnej dzielnicy hutniczej, historii starej huty (dzisiejszego GZUT-u), czy Kanału Kłodnickiego. Już od czerwca chcemy zaprosić wszystkich chętnych na pierwsze spacery. Po więcej informacji zapraszam na naszego facebooka: www.facebook.com/familoki.

GON: Jaki jest cel Waszej inicjatywy?

Kamil Iwanicki: Dzięki „Familokom” chcemy promować lokalną historię, tradycję i kulturę. Kolonie robotnicze wydają się być zapomnianym skarbem Górnego Śląska. Nasze spacery miały za zadanie ukazanie mieszkańcom, że zwykłe domy robotnicze kryją opowieść o dziejach regionu i jego mieszkańcach. Na naszej stronie www.familoki.com znajdziecie informacje o wybranych koloniach. Dzięki niej możecie na własną rękę poznawać miejsca. W tym roku chcemy uzupełnić kolejne osiedla i stworzyć szlak kolonii robotniczych. Zapraszamy na kolejne spacery. Organizatorem projektu Familoki jest Instytut Pracy i Edukacji. Projekt jest współfinansowany przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

GON: Dziękujemy za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button